Po zakończeniu prac nad Siebie Demonów Vrubel nie rozstał się z Lermontowem; przeznaczeniem było kontynuowanie dialogu dwóch wielkich mistrzów. Los został stworzony przez P. Konchalovsky'ego, współwłaściciela wydawnictwa Kushnereva. Wydawnictwo przygotowywało ilustrowaną kolekcję dzieł Lermontowa, zbiegającą się w czasie z pięćdziesiątą rocznicą śmierci poety, a Konchalovsky zaprosił Vrubela do wzięcia udziału w tej pracy.
Vrubel zgodził się.
Ponadto, na pilną prośbę Konchalovsky'ego, został jednym z jego doradców artystycznych. Wraz z klientem, V. Serovem i A. Vasnetsovem, Vrubel określił rodzaj publikacji i szczegóły swojego “projektanta” i “informacyjnego” rozwiązania, a on z pewnością uczestniczył w ocenie ilustracji, które artyści wprowadzili do edytora.
Raczej pociągający “zespół” mistrzów został nakreślony w celu zilustrowania pism Lermontowa, ale wszystkie w jakiś sposób nadały ton obrazowi tamtych czasów. W ten sposób Vrubel znalazł się w samym środku walki o sztukę współczesną, mając szansę “konkurować” z innymi artystami. Ta “konkurencja” hazardowa umożliwiła, według samego Vrubela, zdecydowanie ujawnić nowatorską istotę swojej sztuki i pokazać, jak osoba, która “słucha” “ryku” czasu “powinna” pisać.
Ale był jeszcze jeden powód, dla którego “żywiołowy” Vrubel siedział godzinami na kartkach papieru, na których rosły jego wizje mitów Lermontowa. Ilustrując “Demon”, był w stanie jeszcze bardziej udoskonalić techniki, które sformułował podczas tworzenia “Demonicznego Siedzenia”, wyjaśniając jednocześnie jego stosunek do tego bohatera. Innymi słowy, ilustracje Vrubela do “Demona” mogą być paradoksalnie postrzegane jako osobliwe “szkice” i komentarze do już napisanego arcydzieła.