Regentsha Harlem Almshouse (Regentshi Shelter for the Elderly) – Frans Hals

Regentsha Harlem Almshouse (Regentshi Shelter for the Elderly)   Frans Hals

Najistotniejsze cechy Portretu Regentów są, jak to było, w ostatecznym wyrazie w Portrecie Regenta, bogatym patronie biednego domu. Pięknie zachowany obraz jest wykonywany staranniej i subtelniej, kompozycja tradycyjna dla takich obrazów jest mocna w swej doskonałości. Z wyjątkiem łagodnego i nieszczęśliwego, bezsilnie uśmiechniętego starszego jarzma, wszyscy regenci są głębokimi starymi kobietami.

Każda z nich jest jasną i zdecydowaną indywidualnością: bolesny, stosunkowo miękki skarbnik po lewej, zła i straszna staruszka obok niej, krótka falująca dama, a wreszcie Adriana Bredenhof, siedząca po prawej stronie, ucieleśnienie woli, wewnętrzna siła i lodowate oderwanie od ludzkich zmartwień i namiętności. Jednak ma też coś z fizycznego i moralnego umierania, zniszczenia człowieka, które dotknęło ich wszystkich w różnym stopniu, ale najbardziej zauważalnie wpłynęło na pojawienie się drugiego regenta po lewej stronie. Wyczerpane ciało odsłoniło kości czaszki, pełnię naturalnych ludzkich uczuć zastąpiła drobna złośliwość, stara kobieta stała się żywym przypomnieniem śmierci.

Tylko starszy, ale zdrowy i dobroduszny sługa nie jest poddawany ciężkiemu zimno wypełniającemu obraz.

Niepewność i pustka tkwiąca w portrecie regentów w portrecie regenta przekształciła się w tragiczną refleksję na temat bliskiej śmierci. Idea ścigania Khalsa była ucieleśniona w obrazie kobiet tak starych jak on sam. Treść obrazów nie jest jednak całkowicie wyczerpana osobistymi doświadczeniami artysty, bez względu na to, jak znaczące są.

Nie wyczerpuje go ironiczne objawienie burżuazyjnej miłości, choć można też znaleźć taką konotację treści w kanwie piekieł.

Khals może zamienić swoje rozczarowania, gorycz i niepokój w wgląd w wielką prawdę, a nie w szacunek ludzkiego życia i społeczeństwa ludzkiego, które nie podlega wątpliwościom. Kiedy raz uwielbiał to społeczeństwo i to życie, teraz wydaje im bezlitosny, gorzki wyrok. A holenderscy mieszczanie i sam Hals zmienili się, tak że dawne złudzenia stały się niemożliwe.